Archiwum z Maj 2009

Nadszedł – Photoshop CS4 postprodukcja foto

piątek, 29 Maj 2009

Już jest mój flagowy kurs do Photoshopa CS4 pt. postprodukcja fotografii.

Starałem się zawrzeć tam cały proces jakim poddawane są zdjęcia na komputerze – od ich zgrania z aparatu do Bridge’a, poprzez ich klasfikację, katalogowanie i przegląd, do samego sedna czyli obróbki, aż do finalizacji postprocessingu czyli drukowania lub przygotowania do internetu.

Całe 11 godzin poświęcone obróbce zdjęć, ufff :) Jak mówię w pierwszym filmie – “Twój mózg będzie pływał od ilości przyswojonej wiedzy” – i to jest prawda :-)

Mit nieobrobionej fotografii

poniedziałek, 25 Maj 2009

Jakiś czas temu na portalu Digart wywiązała się mała dyskusja na temat wpływu obróbki w programach typu Photoshop na “prawdziwość”, czy też oryginalność fotografii. Wiele osób stoi na stanowisku, że zdjęcie po obróbce w Photoshopie nie jest już fotografią, ponadto negują oni jakąkolwiek postprodukcję zdjęć i promują tzw. fotografię “prosto z aparatu”, nieobrobioną, nieskażoną żadnymi korektami w programach graficznych. Co więcej, fotografują w bezstratnym i nie obrabianym formacie raw, który już z samej nazwy powinien być nietknięty przez choćby cień jakiejkolwiek obróbki. Tutaj nasuwa mi się pewna anegdota mówiąca o spotkaniu dwóch znajomych, z których jeden mówi: “Wiesz, nienawidzę tego Microsoftu, wyrzuciłem ich wszystkie programy, nawet zamiast Windowsa zainstalowałem sobie DOS”…

W rzeczywistości proces zapisu obrazów cyfrowych z matrycy aparatu na kartę pamięci naszpikowany jest różnego rodzaju korektami, a ich ilość oraz intensywność zależą od formatu zapisu i ustawień aparatu. Obrońcy “czystości” fotografii nie biorą pod uwagę, że obróbka materiału zebranego przez matrycę może być koniecznością a nie tylko świadomym wyborem. Tak jak niegdyś praca w ciemni była nierozłącznym etapem tworzenia fotografii, tak dziś niemożliwym jest uzyskanie fotografii zawierającej jasność i kolory zarejestrowane na matrycy. Podobnie jak postprodukcja w programach graficznych, ta “pierwotna” obróbka w aparacie ma poprawiać estetykę odbioru zdjęcia. Jeżeli sprzedajemy dom, przed wizytą potencjalnych nabywców na pewno wysprzątamy mieszkanie aby wyglądało jak najlepiej – tak samo będzie np. z samochodem – i tak samo jest z fotografią. Obrabianie i postprodukcja ma wydobyć zalety i ukryć wady naszego zdjęcia. Co ciekawe, “pierwotna” obróbka w aparacie niezbędna jest ze względu na budowę i działanie ludzkiego oka, ale o tym później. Tymczasem przyjrzyjmy się bliżej osławionemu formatowi raw i zobaczmy, co aparat robi z danymi z matrycy przed zapisaniem ich na karcie pamięci.

Aby zrozumieć w pełni proces zapisu danych z matrycy, musimy powiedzieć sobie o samej matrycy. Matryca, jak sama nazwa wskazuje, to dwuwymiarowa płaszczyzna zbudowana z pojedyńczych komórek – sensorów. Sensory rejestrują światło, a ściślej mówiąc luminancję, czyli jasność. Na tym etapie nie ma mowy o kolorach, rejestrowane jest tylko światło – możemy to przyrównać do zawartości kanału Lightness w trybie kolorów Lab w Photoshopie.

Bezpośrednio za sensorami znajdują się filtry kolorów, które rozszczepiają światło na swoje widma. Jak się zapewne domyślacie filtry rejestrują widmo czerwieni, zieleni i niebieskości, czyli tradycyjną przestrzeń kolorów RGB (red, green, blue). Jakkolwiek są trzy kanały, to na jeden sensor przypadają cztery filtry – jeden czerwony, dwa zielone i jeden niebieski. Podwójny filtr zielony związany jest z faworyzowaniem tej barwy przez oko ludzkie i wynikającej z tego potrzeby dokładniejszego rejestrowania tonacji zieleni. Po przejściu danych przez filtry, następuje aplikacja grupy korekt. Ogół tej obróbki może się różnić w zależności od marki aparatu, ale cztery procesy są niezmienne: demosaic (demozaikizacja nie wydaje się być satysfakcjonującym tłumaczeniem), interpolacja kolorymetryczna, kompensacja gammy oraz detekcja i kompensacja krawędzi.

Pierwszy proces wykonywany przez procesor obrazu, w terminologii angielskiej znany jako demosaic, polega na sprawdzeniu każdego piksela i porównaniu jego jasności z pikselami sąsiadującymi. Jeśli amplituda jasności piksel-otoczenie jest zbyt duża, jasność piksela jest uśredniana. Proces ten likwiduje losowo wygenerowane piksele czarne i białe oraz te zbyt kontrastowe w stosunku do otoczenia, co mogło by zaburzyć odbiór przez ludzi.

Interpolacja kolorymetryczna to nic innego jak transformacja wartości kolorów do konkretnego profilu RGB. Najczęściej jest to sRGB, posiadający najwęższą przestrzeń (gamut) kolorów. Tutaj po raz pierwszy tracimy globalnie pewną ilość informacji. Można temu zapobiec, ustawiając w aparacie profil kolorów Adobe RGB 1998, którego przestrzeń jest większa niż sRGB. Najlepszym rozwiązaniem jest profil ProPhoto RGB, “największy” spośród profili RGB, ale niestety dostępny jedynie w najdroższych aparatach.
Kompensacja gammy to proces, który ma największe znaczenie dla ostatecznego wyglądu zdjęcia. Bez niego, uznalibyśmy aparat za zepsuty patrząc na końcową fotografię. Kompensacja gammy, czyli kontrastu tonów średnich, polega na korekcji tychże tonów pod kątem postrzegania kolorów i światła przez ludzkie oko. Oko pomimo swojej skomplikowanej budowy i bogatych możliwości, ulega niestety złudzeniom optycznym i postrzega kolory inaczej w zależności od jasności otoczenia. Dobrze wiemy, że wchodząc do ciemnego pokoju nie widzimy nic, ale po chwili zaczynamy

Ryc 1. Przykład złudzenia optycznego opartego na tonacji

Ryc 1. Przykład złudzenia optycznego opartego na tonacji

rozróżniać przedmioty. Korzystając z prostych grafik jak ta powyżej, możemy łatwo sprawdzić jak oszukiwane jest nasze oko. Wydaje się nam, że środkowy pasek jest jaśniejszy po lewej stronie a ciemniejszy po prawej, gdy tymczasem jest on idealnie szary na całej powierzchni. Sensory, inaczej niż oko ludzkie, rejestruje absolutną jasność sceny, niezależnie od otoczenia i innych zmiennych właściwych dla człowieka. Dlatego też obraz zarejestrowany przez matrycę wygląda inaczej niż zarejestrowany przez oko. Dla nas czysty obraz z matrycy jest zbyt jaskrawy i bardzo blady (symulacja powyżej). Dlatego też procesor obrazu musi dostosować jasność i kontrast do postrzegania właściwego dla oka. Można powiedzieć, że musi “zasymulować” oko :-)

Ryc. 2 Symulacja obrazu z matrycy bez zastosowania korekcji gammy (prawe)

Ryc. 2 Symulacja obrazu z matrycy bez zastosowania korekcji gammy (prawe)

Ostatnią podstawową korektą jest detekcja i kompensacja krawędzi. Procesor obrazu przy pomocy algorytmów antialiasingu (likwidacji poszarpanych krawędzi), redukcji szumów i rozmycia gaussowskiego wzmacnia krawędzie i odzyskuje niektóre szczegóły osłabione przez poprzednie działania. Na koniec aplikowany jest balans bieli ustawiony w aparacie, po czym plik wędruje do karty pamięci.

Widzimy zatem jak wiele spraw nie zależy od nas – nie możemy kontrolować żadnego z powyższych procesów, możemy jedynie symulować wstecz – tylko po co mielibyśmy to robić, skoro raw po tych korekcjach jest po prostu lepszy? Nie będę nawet wspominał o formacie jpeg, gdzie aplikowane są takie procesy jak zwiększanie nasycenia kolorów i kontrastu, wyostrzanie, odszumianie, a nawet zamiana zdjęcia do czerni i bieli lub sepii.

Musimy pogodzić się z wszechobecnością obróbki w świecie cyfrowych fotografii, a mit nieobrobionej fotografii możemy włożyć między bajki. Obróbka w Photoshopie nie jest wrogiem zdjęć, ale ich sprzymierzeńcem. Jedyna zmienna w tym wszystkim to wyczucie fotografa – nietrudno jest zniszczyć zdjęcie w Photoshopie, a dość trudno obrobić je właściwie i z umiarem. Po tym właśnie poznaje się świadomego fotografia – po twórczym i wyważonym korzystaniu z narzędzi korekcyjnych, a nie unikaniu ich używania.

Wielka trójka – RGB, CMYK, Lab

czwartek, 14 Maj 2009

Być może używasz Photoshopa lub innego programu graficznego od jakiegoś czasu, pracujesz ze zdjęciami i stykasz się z trybami kolorów. Wiesz już, że kolorowe zdjęcie ma tryb RGB, a czarnobiałe – Grayscale (skala szarości). W menu zmiany trybu widzisz jeszcze kilka innych opcji, ale nie bardzo wiesz co kryje się za tajemniczymi skrótami i nie potrafisz powiedzieć po co właściwie miałbyś ich używać. Dlaczego niektóre fotografie mają tryb CMYK? Dlaczego niektóre korekty lepiej dokonywać w trybie Lab? Dlaczego sam tryb RGB nie wystarczy i po co nam profile kolorów? Jak sprawić, by kolory wyglądały dokładnie tak jak Ty chcesz, a nie jak Photoshop sobie sam ustawi? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Na samym początku odpowiedzmy sobie na pytanie czym są tryby (właściwie przestrzenie) kolorów i skąd się wzięły. Tryby kolorów są unikalnym sposobem zapisu barw w cyfrowym świecie w zależności od przeznaczenia i umiejętności wyświetlania kolorów, np. czy kolory mają być wyświetlane na ekranach, czy też nadrukowywane na papier. Tryby kolorów opisują barwy w zakresie określonej przestrzeni kolorów (gamutu), który jest zbiorem wszystkich możliwych do otrzymania (wyświetlenia, wydrukowania) barw i tonacji.  Kolory na poziomie “molekularnym” to strumień fotonów w postaci fali. Każdy kolor widziany przez nas, to określona częstotliwość tej fali. Zatem – tak samo jak nasze oko zdolne jest wychwycić częstotliwości od granicy nadfioletu do granicy podczerwieni (światło widzialne), tak i przestrzenie kolorów opisują konkretny zakres tej fotonowej fali możliwy do uzyskania na danym urządzeniu. Co ciekawe, niektóre przestrzenie obejmują kolory niewidzialne dla ludzkiego oka :-)

Większość trybów kolorów została stworzona do opisywania barw na konkretnych urządzeniach, wtedy mówimy, że tryb jest zależny od urządzenia (device-dependent). Z tym stanem rzeczy łączy się sposób w jaki kolory są tworzone. Barwy opisywane są numerycznie, np. [0,0,0] w trybie RGB to czerń, natomiast [255,255,255] to biel. Widzimy zatem, że im mniejsze wartości, tym kolor ciemniejszy, im wartości wyższe tym kolor jaśniejszy. W takiej sytuacji mówimy o trybie addytywnym (additive – dodającym) -  przystosowanym do wyświetlania na ekranach monitorów,

Ryc 1. Mieszanie addytywne i subtraktywne modeli RGB i CMYK

Ryc 1. Mieszanie addytywne i subtraktywne modeli RGB i CMYK

ponieważ im wartość jasności w menu monitora będzie większa, tym kolory będą jaśniejsze. Przeciwieństwem trybu addytywnego jest tryb subtraktywny (substract – odejmujący), gdzie im niższe wartości liczbowe, tym jaśniejszy kolor. Przykładem takiego trybu jest CMYK, który opisuje kolory w drukarkach i maszynach prasowych. Wystarczy pomyśleć – im mniej damy tuszu (niska wartość), tym kolor będzie jaśniejszy. W CMYKu kolor [0,0,0,0] to biel, czyli zero nałożonego tuszu. Z kolei najważniejszą przestrzenią kolorów niezależną od urządzenia jest Lab. Taka kolej rzeczy ma swoje niezaprzeczalne zalety, ale też i wady.

Każdy kolor opisywany jest za pomocą składowych barwnych. Dobrze znamy kolory podstawowe, od których tworzone są wszystkie inne – czerwony, żółty i niebieski, prawda?. Nie. Prawdziwymi kolorami podstawowymi są czerwony, zielony i niebieski. Na te kolory nasze oko reaguje najbardziej.  Nie muszę więc dodawać jakie kolory składowe ma najpopularniejsza przestrzeń kolorów na świecie :-)

Tryb RGB to standard jeśli chodzi o opisywanie kolorów na fotografiach i grafikach wyświetlanych  na ekranach. RGB to skrót od trzech składowych kanałów – czerwonego (Red), zielonego (Green) i niebieskiego (Blue). Każdy z tych kanałów może przybierać wartości od 0 do 255, czyli na każdy kolor mamy 256 tonów. Kanał czerwony może przybierać barwę od czerwonej do czarnej, zielony od zielonej do czarnej i analogicznie niebieski od niebieskiej do czarnej. Mieszając kanały otrzymuje się pełne bogactwo kolorów, w przybliżeniu osiągając 16,7 miliona możliwych kombinacji (256 x 256 x 256). Przestrzeń RGB jest podstawowym środowiskiem dla obróbki fotografii, ponieważ opiera się na kolorach podstawowych i jest najbardziej “zrozumiały” dla użytkownika programu graficznego (szczególnie w porównaniu z np. Lab’em). Poza tym większość narzędzi korekcyjnych Photoshopa opartych jest na mieszaniu kolorów w trybie RGB. Co również ważne przy pracy z maskami i zaznaczeniami, kanał czerwony przechowuje informacje o jasności, kanał zielony przechowuje większość szczegółów, a kanał niebieski jest najciemniejszy i zawiera najwięcej szumu.

Tryb CMYK jest standardem w opisywaniu kolorów w urządzeniach drukujących (drukarkach, prasach drukarskich, naświetlarkach). Skrót CMYK, podobnie jak poprzedni tryb, pochodzi od składowych kanałów – jasnoniebieski, cyjan (Cyan), fioletowo-czerwony (Magenta), żółty (Yellow) i czarny (tutaj skrót K nie jest jasny, może chodzić o Key, blacK lub też Karbon). Tryb CMYK ma węższą przestrzeń kolorów niż RGB, a wynika to z fizycznych własności tuszy. W CMYKu na przykład nie można osiągnąć tak żywych i intensywnych barw jak w RGB. Pigmenty w tuszach nie są ze swej natury tak intensywne, poza tym musimy pamiętać o subtraktywnej naturze tworzenia kolorów na papierze. Istnieje tutaj pewien paradoks – jeśli damy mało tuszu, kolor będzie po prostu jasny, jeśli chcielibyśmy zwiększyć jego intensywność przez dodanie większej ilości tuszu, kolor będzie po prostu nieznacznie ciemniejszy, ale na pewno nie bardziej jaskrawy. Dlatego też drukując fotografie na drukarkach fotograficznych, raczej unika się trybu CMYK, ale z kolei fotografie drukowane na prasach drukarskich muszą posiadać tryb CMYK, ponieważ prasa nie drukuje jednocześnie wszystkich kolorów, ale każdy po kolei wykorzystując płyty-matryce (plates) dla każdego z kolorów składowych.

Co ciekawe, mimo że RGB i CMYK wydają się być zupełnym przeciwieństwem, w rzeczywistości uzupełniają się. Widać to wyraźnie chociażby w narzędziu krzywe (curves) w Photoshopie. Jeżeli przejdziemy do edycji krzywych poszczególnych kanałów, przekonamy się, że każdy kanał zawiera w sobie dwa kolory. I tak kanał czerwony to w rzeczywistości oś czerwień – cyjan (jeżeli przechylimy krzywą w górę, dodamy czerwień, jeśli w dół dodamy cyjan). Analogicznie kanał zielony to tak naprawdę oś zieleń – magenta, a kanał niebieski to oś niebiesko – żółta. Mamy więc korelację kanałów RGB i CMY. Tutaj dochodzimy do pewnej konfuzji, ponieważ mamy dodatkowy kanał K. Ten kanał błędnie postrzegany jest jako czerń, gdy tymczasem służy on jedynie dopełnieniu cieni i czerni. Czerń w CMYK to najczęściej nie [0,0,0,100%], ale kombinacja wszystkich czterech kanałów.

Bardzo ciekawym, a powszechnie mało znanym i wykorzystywanym trybem jest Lab (właściwie CIELAB D50). Posiada najszerszy gamut spośród wszystkich przestrzeni jakie istnieją. Opisywanie kolorów w tej przestrzeni oparte jest na postrzeganiu koloru przez ludzkie oko. I chociaż traktowany jest jako niezależny od urządzenia, można powiedzieć, że jest zależny od oka ludzkiego. Lab jest najtrudniejszy do zrozumienia, ponieważ nie posiada tradycyjnych kanałów z pojedynczymi kolorami. Skrót Lab to trzy kanały – luminancja (Lightness), a (tinta) i b (temperatura). Aby to zrozumieć, prześledźmy działanie poszczególnych kanałów.

Lightness zawiera informację jedynie o luminancji obrazu (jego naświetlenia, jasności i jaskrawości). Kanał ten przypomina z grubsza czarno białą wersję obrazu i przyjmuje wartości od zera (czerń) do 100 (biel). Kanał “a” to oś zieleń – czerwień (a właściwie karmazyn), natomiast kanał “b” to oś żółcień – ciemny niebieski (zbliżony do fioletu). Na pierwszy rzut oka te osie barw nie mają większego sensu, ale w rzeczywistości są odzwierciedleniem realnych barw powstających przy padaniu światła słonecznego na rzeczywiste obiekty. Z tego też powodu regulacja balansu bieli w module wywoływania negatywów cyfrowych w Photoshopie oparta jest na osiach Lab. Oś “b” odzwierciedla temperaturę barwową światła (od żółtej czyli ciepłej, do niebieskiej czyli zimnej), natomiast oś “a” to tinta, która reguluje zabarwianie sceny w zależności od światła odbitego od obiektów (np. ciasne podwórko wśród kamienic wydaje się być niebieskawo-fioletowe).

Tryb Lab jest niezmiernie użyteczny, jeśli chcemy korygować jedynie tonację naszego zdjęcia, ponieważ pracujemy wtedy na kanale Lightness, podczas gdy w RGB proces ten jest niemożliwy, gdyż tony są połączone z informacją o barwie w poszczególnych kanałach. Wykonując np. polecenie poziomy (levels) w trybie RGB, zmieniamy także kolory. Lab znakomicie nadaje się też do nasycania kolorów – pracujemy przecież na odseparowanych kanałach barw. Kolory w Lab są żywsze i bardziej klarowne niż podczas obróbki w RGB. Niestety Lab nie jest trybem powszechnym, nie można zapisać pliku jpeg w trybie Lab i ogólnie mówiąc bardzo mało aplikacji obsługuje ten tryb. Jest to środowisko stricte edycyjne. Po dokonaniu potrzebnych korekt w Lab, musimy przekonwertować nasz plik z powrotem do RGB czy innego trybu.

Na koniec powiemy sobie jeszcze o profilach RGB, ponieważ ich odpowiednie stosowanie jest kluczowe dla otrzymywania dokładnie takich kolorów, jakie chcemy uzyskać. Spośród tych trybów najpowszechniejsze i używane na co dzień to sRGB, Adobe RGB (1998) oraz ProPhoto RGB. Istnieją także profile RGB stworzone dla naszych aparatów cyfrowych (o ciekawostkach z profilami aparatów i dlaczego stosować ProPhotoRGB już niedługo w kolejnym artykule) i monitorów. Te ostatnie są końcowym produktem kalibracji monitora – absolutnie niezbędnej czynności przed jakąkolwiek obróbką fotografii w Photoshopie. Czym dokładniej są profile kolorów? Są sposobem tłumaczenia urządzeniu, jak wyświetlać kolory. Weźmy za przykład nasz monitor który wyświetla kolory “fabrycznie”. Z drugiej strony mamy modelowy profil, na przykład sRGB. Profil monitora tłumaczy naszemu sprzętowi, jak dostosować jasność, kontrast, gammę i kilka innych zmiennych, aby wyświetlane kolory były zgodne z modelem sRGB.

Profil sRGB został stworzony do wyświetlania kolorów m.in. w internecie i posiada najwęższy zakres możliwych barw, dzięki czemu kolory są wyświetlane w całej gamie bez względu na klasę monitora i karty graficznej użytkownika. Jeżeli przygotowujesz jakąkolwiek grafikę czy zdjęcie, które umieścisz w internecie – chcesz przypisać profil sRGB.

Adobe RGB (1998) został stworzony jako większy brat sRGB, a jego zakres kolorów jest szerszy i służy głównie do opisywania kolorów na fotografiach (ogólnie mówiąc wszelkich skomplikowanych obrazach rastrowych, które mają być drukowane i obrabiane).

Najnowszym profilem jest ProPhoto RGB, który ma najszerszy zakres gamutu i potrafi opisać całe bogactwo barw jakie tylko może zarejestrować matryca aparatu (nie do końca), przez co jest doskonałym wyborem jeśli chodzi o profesjonalną postprodukcję zdjęć i ich wydruk na wysokiej klasy drukarkach fotograficznych. Zarówno Adobe RGB jak i ProPhoto lepiej nadają się do obróbki zdjęć niż sRGB. Szczerze mówiąc różnica nie jest kolosalna, ale jeśli zależy nam na najwyższej możliwej jakości i elastyczności, lepiej obrabiać zdjęcia z powyższymi profilami, na samym końcu zamieniając go ewentualnie na sRGB.

Widzisz zatem jak ważne jest zrozumienie zalet i wad poszczególnych trybów i profili kolorów. Jeżeli aspirujesz do miana eksperta w dziedzinie obróbki fotografii, musisz wiedzieć jak kreatywnie wykorzystać możliwości drzemiące w każdym z tych trybów i profilów. Mam nadzieję że ten artykuł przybliżył Ci trochę tajniki tego aspektu cyfrowej postprodukcji zdjęć :-)

Photoshop CS4 podstawy – już dostępny!

czwartek, 7 Maj 2009

Miło mi poinformować, że nasz pierwszy kompletny kurs Photoshopa CS4 jest gotowy. Prawie 9 godzin wideo, ponad sto lekcji, interaktywna książka, pliki ćwiczeniowe i wsparcie dla przenośnych odtwarzaczy wideo! :)

W tym kursie zawarłem całą podstawową wiedzę o Photoshopie, jaką każdy jego użytkownik powinien posiadać. Od organizacji pracy w Bridge’u, przez dostosowywanie “peesa”, nawigowanie, selekcje i podstawowe działania na dokumentach, po obróbkę zdjęć, pracę na warstwach, tworzenie napisów i kształtów wektorowych, drukowanie, podstawową automatyzację i przygotowanie dokumentów do internetu.

Ciekawą (tak myślę) ideą jest wprowadzenie książki w formacie flash, która zawiera uzupełnienia, wyjaśnienia fachowej terminologii oraz wskazówki, ostrzeżenia i tzw. time-savery, czyli sposoby na wykonanie jakiejś czynności szybciej :)

Taka forma będzie także obowiązywać w kolejnych kursach…

Jeżeli chcesz automatycznie otrzymywać informacje o nowych kursach, artykułach, tutorialach oraz zapowiedziach kursów, zasubskrybuj nasz kanał RSS